Pianino czy fortepian? czyli o bezradnym tłumaczu i Mozarcie, który „grał na pianinie”


Fortepian-lira, muzeum Grassi w Lipsku, fot. J.Gul

Przeglądałam ostatnio pewną ilustrowaną książkę dla dzieci o tematyce muzycznej, przełożoną z języka francuskiego na polski. Niestety wszędzie tam, gdzie bezdyskusyjnie powinien być „fortepian”, tłumacz wpisał „pianino”. Dzieci czytają zatem: Mozart grał na pianinie, Beethoven koncertował na pianinie, itp., itd., a to wszystko widoczne tuż pod rysunkami kompozytorów przy fortepianach… Nie każdy to jednak zauważy. Skąd zatem czytelnik i tłumacz ma wiedzieć, że to błąd? Czym różni się pianino od innych odmian fortepianu? Czy można powiedzieć o pianinie, że jest fortepianem i odwrotnie?

Zacznijmy od tego, że pianino jest jedną z odmian fortepianu, a ściślej – jedną z jego form pionowych. Dlatego prawidłowe jest stwierdzenie, że pianino to fortepian. Natomiast nie można fortepianu nazwać pianinem, jeśli mamy do czynienia z inną jego odmianą – fortepianem poziomym (skrzydłowym, stołowym) lub pionowym innym niż pianino.

W fortepianach pionowych (o innej formie niż pianino) struny rozpięte są w górę od poziomu klawiatury, a między nogami instrumentu strun nie ma, nawet jeśli przestrzeń ta jest zasłonięta skrzynią (na ogół jednak wystają same nogi). Dlatego fortepiany pionowe są bardzo wysokie, mierzą ponad dwa metry. Mogą mieć różne formy – żyrafy, liry, piramidy, a nawet szafy i biblioteczki na książki [!]. W pianinach natomiast struny zostały przemieszczone w dół i większa ich część znajduje się poniżej klawiatury, między nogami instrumentu, dlatego pianina są znacznie niższe niż pozostałe fortepiany pionowe. Wprowadzenie krzyżowego układu strun w połowie XIX wieku umożliwiło budowanie pianin niższych niż wcześniejsze, prostostrunne. Dzisiejsze pianina są jeszcze niższe – według mody, która zaczęła się mniej więcej w latach trzydziestych XX wieku.

Fortepiany pionowe są znane od początków istnienia tego instrumentu, czyli pierwszej połowy XVIII wieku, ponieważ budowniczowie wzorowali się na pionowej odmianie klawesynu (klawicyterium). Pierwsze pianina powstały dopiero sto lat później, około roku 1800 – dlatego wspomniany wcześniej Mozart nie mógł na nich grać. Szybko wyparły inne formy pionowe, których budowanie zarzucono, dlatego dzisiaj spotkanie fortepianów-lir, żyraf czy piramid jest już tylko rzadkim, muzealnym doświadczeniem.

Fortepian-lira, Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku, fot. J. Gul

Pianina były zawsze instrumentami domowymi – zajmowały mniej miejsca niż fortepiany skrzydłowe, były przeznaczone do kameralnej gry w środowisku domowym oraz do ćwiczeń, nie były natomiast używane do koncertowania. Dlatego w życiorysach kompozytorów czy pianistów użycie sformułowania „grał na pianinie” brzmi po prostu nieprofesjonalnie. Podobnie lepiej powiedzieć, że ktoś „uczy się gry na fortepianie” niż „uczy się gry na pianinie” (nawet jeśli przez długi czas ma kontakt tylko z pianinem). Nie uczymy się przecież grać na jednej tylko, wybranej formie instrumentu, lecz poznajemy ogólną technikę gry na wszystkich fortepianach. Tak samo powiemy, że dziecko uczy się pisać, a nie pisać długopisem…

Pewne trudności tłumaczom sprawia to, że współcześnie w językach obcych fortepian to na ogół po prostu Piano (niem. das Klavier), co może oznaczać zarówno pianino, jak i fortepian, a użycie właściwego słowa przez tłumacza wymaga wiedzy. Słowniki rzadko podają dodatkowe określenia, jak grand piano, piano à queue itp. Wracając do wspomnianych na początku błędów, można doradzić tłumaczom, że zawsze bezpieczniej jest użyć słowa „fortepian” niż „pianino” – ponieważ każde pianino jest fortepianem, ale tylko niektóre fortepiany – pianinem.

Na zdjęciach widoczne są dwa pionowe fortepiany-liry – pierwszy stojący w Muzeum Grassi w Lipsku (zbudowany przez J.Ch. Schleipa z Berlina ok. 1825-1840 r.), oraz drugi z Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku (twórca nieznany, zbudowany prawdopodobnie w Wiedniu ok. 1830 r.). Skrzynia instrumentu jest umieszczona nad stołem klawiaturowym, a wewnątrz struny są rozciągnięte ukośnie.

Joanna Gul


Dodaj komentarz