Kozie flaki!


Pewnie nie wszyscy wioliniści, szczególnie młodzi, a także melomani wiedzą, iż przez wiele ubiegłych stuleci grało się na strunach ze skręconych jelit zwierzęcych, a nie z metalu czy tworzywa sztucznego, jak na ogół dzisiaj. Struny jelitowe nadal są w użyciu ponieważ istnieją dość wyraźne różnice brzmienia w zależności od zastosowanego materiału. Poza tym wysokość uzyskanego dźwięku zależy od trzech podstawowych czynników – jest on więc o tyle wyższy im krótsza drgająca struna, im bardziej napięta, i im lżejsza (cieńsza)… i odwrotnie. Już pod koniec XIX w. stosowano zwiększenie masy najniższej struny skrzypiec (G) przez owinięcie jej drucikiem. Podobnie robi się w np. w basowych strunach fortepianowych dla zrekompensowania ograniczenia przez wymiary instrumentu zastosowanej długości (bo im dłuższa struna/lub im grubsza tym niższy dźwięk).

Cały ten wywód jest tylko wprowadzeniem do pokazania swego rodzaju zabytku, produkowanych na przełomie XIX/XX w. na ziemiach zaboru rosyjskiego strun jelitowych. Zgodnie z ówczesną „nomenklaturą” nazywały się Kozie flaki. Dodano też na użytek anglojęzycznych odbiorców inną, mniej „regionalną” wersję nazwy: Russian Goat Gut (jelita rosyjskiej kozy) i wreszcie tłumaczenie „na nasze”, czyli Violin Strings (struny skrzypcowe). Aby nikt nie miał wątpliwości z czego te struny, pudełko zdobi wizerunek głowy białej kozy, na której rogach znaleźć można napis Trade Mark (znak fabryczny), bo sądząc z ogłoszeń w prasie kanadyjskiej i północno amerykańskiej tego okresu Kozie flaki cieszyły się tam dużym powodzeniem wśród skrzypków zarówno zawodowych, jak i amatorów. Pokazane na załączonym obrazku pudełko ze strunami sprzedano na amerykańskiej internetowej giełdzie antykwarycznej za 5,5 dolara w 2011 r.kozie flakiProf. Benjamin Vogel


 

Dodaj komentarz