Filc z szarych królików, terpentyna wenecka, akustyczne detektory larw, instrumenty stojące pod wiatą, grzędy kur, gody kołatków i mole, które nie znoszą dźwięku. Czyli o kilku problemach starych fortepianów, które na co dzień nie rzucają się w oczy.


Z Profesorem Beniaminem Voglem, instrumentologiem, twórcą dwóch największych polskich kolekcji zabytkowych fortepianów, Andrzejem Włodarczykiem specjalizującym się w renowacji instrumentów historycznych, Andrzejem Dorędą, wieloletnim opiekunem Kolekcji im. Szwalbego oraz Maciejem Janickim, kuratorem Muzeum Fryderyka Chopina, rozmawia Agata Mierzejewska.WK158552_001_breitkopf_hartel_ostro2 kopiaW jakim stanie był najgorszy fortepian jaki Pan widział?

Andrzej Doręda: Już go prawie nie było. Widziałem tyle nieszczęścia, jakie przytrafiło się fortepianom – na przykład Bechstein stojący kilka lat pod wiatą, gdzie nieraz śniegiem zawiewało, czy Seiler pozostawiony w budynku, z którego wichura zerwała dach. Trudno i nietrudno zarazem odgadnąć, co musiało się przydarzyć np. Buchholtzowi i kilku innym fortepianom, zanim trafiły do Kolekcji Zabytkowych Fortepianów im. Andrzeja Szwalbego w Ostromecku.

Profesor Benjamin Vogel: Widziałem fortepiany w stodole jako grzędy dla kur niosek, ale też widziałem instrumenty po strasznych przejściach w zbiorach muzealnych – najczęściej trafiały tam w strasznym stanie, choć zdarzały się również instrumenty odarte z dekoracyjnych ozdób przez dość przypadkowy „personel” w magazynach muzealnych, czy też niezbyt fachowo transportowane.wk158977_018_buchholtz_ostro2-kopiaFryderyk Buchholtz, fortepian skrzydłowy, skrzynia skrócona przez ucięcie ogona o ok. 800 mm, Warszawa 1841, fot. Waldemar Kielichowski © IMIT

 

Co stanowi największe zagrożenie dla fortepianu?

Andrzej Doręda: To samo, co dla słoni i żyraf – człowiek, a poza tym wilgoć, zbyt suche powietrze, owady, gryzonie, „rozbawieni” goście weselni…

Andrzej Włodarczyk: Głównym czynnikiem degradującym fortepiany jest nasz klimat: suche zimy i mokre lata. Karuzela wilgotności powoduje pęknięcia i przesuszenie drewna. Część instrumentów jest zniszczonych nieprawidłową konserwacją. Główne bolączki starych instrumentów to spękane dna rezonansowe i brak stabilności stroju. To pierwsze zabiera dźwięk, zaś drugie uniemożliwia nastrojenie instrumentu. Kiedy do tego dodać niesprawność mechaniczną – katastrofa.

Jaki jest zakres prac nad instrumentem historycznym?

Profesor Beniamin Vogel: Powinny przeważać zabiegi konserwujące, a nie rekonstruujące. Należy unikać zbyt dużej ingerencji w substancję zabytkową. Jeśli instrument jest w dobrym stanie to można w nim uzupełniać czy wymieniać elementy, które wymieniało się w czasie normalnej eksploatacji w danym okresie (wymiana zerwanych strun, zużytej okleiny młotków, oczywiście przy zastosowaniu materiałów i technologii z danego okresu). Wymiana strojnicy, czy płyty rezonansowej nie jest już konserwacją, lecz rekonstrukcją. Nie wszystkie instrumenty historyczne muszą nadal grać, aby prezentować walory dźwiękowe danego okresu. Mogą natomiast być znakomitym przykładem dawnego rzemiosła artystycznego, kunsztu stolarskiego i dekoracyjnego, a przede wszystkim myśli technicznej dawnego fortepianmistrzostwa.

Andrzej Doręda: Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ zakres prac i skalę trudności poznaje się tak naprawdę dopiero w trakcie remontu. Zależy nam natomiast, by zachować jak najwięcej zabytkowej materii, bo jeśli wymienimy ponad połowę elementów – to jaki to zabytek? No i kwestia w wielu przypadkach zasadnicza – koszty. Jestem zwolennikiem ograniczonej użyteczności zabytkowych fortepianów, czyli takiej renowacji, po dokonaniu której możemy na fortepianie zagrać, usłyszeć jego dźwięk, ale niekoniecznie koncertować – może raczej zademonstrować instrument. Podzielam tu opinię prof. Benjamina Vogla, że do celów koncertowych budujemy repliki.

Andrzej Włodarczyk: Fortepiany historyczne poddajemy także rekonstrukcjom całkowitym. Wchodzi w to naprawa płyty rezonansowej z przywróceniem wypukłości, wymiana strojnicy, wymiana naciągu wraz z kopiowaniem strun, naprawa mechanizmu, uzupełnienie kości i hebanu na klawiszach, a także politurowanie z uzupełnieniem braków w stolarce, fornirze czy rzeźbie. Pytanie o celowość napraw ma także status ekonomiczny, czyli decyduje o tym również klient. Zastanawiałem się ostatnio nad podjęciem remontu fortepianu skróconego przez odcięcie ogona. Chętnie podjąłbym się takiego wyzwania!

Na czym polega różnica między renowacją fortepianu współczesnego i historycznego?

Andrzej Włodarczyk: Ponieważ fortepian współczesny to instrument znormalizowany i przewidywalny, jego remont jest o tyle łatwy, że części zamienne są dostępne i występują u różnych producentów. Na przykład młotki domodelu „O” firmy Steinway & Sons (180 cm) można zamówić w firmach Abel, Renner czy Steinway; tak samo będzie z trzonkami i dźwigniami repetycyjnymi. W fortepianach Yamaha, Steinway czy Bechstein struny, kołki i filce są bardzo do siebie podobne. Natomiast w instrumentach historycznych części są dużym problemem. Nikt już nie produkuje młotków do Pleyela, Erarda czy Broadwooda. Remontując historyczne instrumenty sami musimy odtwarzać poszczególne elementy z drewna i filcu. Młotki fortepianu Pleyela z lat trzydziestych XIX w. były pokrywane filcem z szarych królików, a struny w instrumentach historycznych to osobny rozdział. Do 1900 roku stosowano około 5 typów stalówki. W zależności od daty produkcji możemy stosować ekwiwalenty odpowiednich typów. Obecnie w naszej pracowni używamy 6 różnych typów strun, do Pleyela z 1842 r. – struny Paulello R 1, do starych Bechsteinów – Paulello typ O, do Erardów – struny Pure Sound itd. W strunach basowych oplot jest nie tylko z miedzi, jak przy współczesnym fortepianie, może być również mosiężny lub z nowosrebra. Nie jest to kwestia estetyki, ale ma wpływ na bilans sił oddziałujących na rezonans i cały instrument. W fortepianach z pierwszej połowy XIX w. siły naciągu to 6-8 ton, we współczesnym fortepianieto już 24 tony. Zakładając współczesne struny i strojąc do 440 Hz spowodujemy deformacje skrzyni i karykaturę dźwięku.

Bardzo ważne są też kleje, politury i powłoki lakiernicze. W przypadku klejów kostnych i skórnych (które są „odwracalne”), możemy dany element odkleić. Kleje współczesne, np. polioctanwinylu źle działają na stare drewno i ich demontaż oznacza destrukcję. Na przykład demontaż filcu tłumików naklejonego przy użyciu kleju kostnego odbywa się przy pomocy pary lub alkoholu, jeżeli jednak ktoś naklei filc na polioctanwinylu, trzeba drzeć pilnikiem lub oddzielać dłutem, co naraża drewno tłumików na zniszczenie. Stare powłoki lakiernicze (mieszanka terpentyny weneckiej, sandaraku i bielonego szelaku) nakładane na dno rezonansowe znacznie mniej przepuszczają wilgotność, dzięki czemu dno rezonansowe się nie rozsycha. Natomiast zbrodnią, niestety wcale nie tak rzadką, jest traktowanie starych fortepianów żywicą poliestrową lub poliuretanową – instrument traci wówczas swój kształt, wygląda jak landrynka. Kto dziś pamięta że pierwsze instrumenty fortepianowe były zabezpieczane woskiem?1450910_399849720172197_8368274794273236132_n12241594_552311401592694_107493038934690139_n Pracownia Pianin i Fortepianów Andrzeja Włodarczykaźródło

 

Czy na przestrzeni ostatnich lat zmieniały się metody konserwacji zabytkowych fortepianów?

Andrzej Doręda: Wiele się zmieniło w metodach konserwacji, chociaż i dzisiaj możemy natrafić na bagno (roślina będąca pod ochroną) w pianinach. Opracowano wiele nowych środków, a u nas zwiększyła się dostępność specyfików już wcześniej powszechnie stosowanych w innych krajach. Nie wiem natomiast skąd wziął się pomysł posypywania mechanizmów detergentami, umieszczania w pianinach mydełek i paczek papierosów. Całkiem niedawno znalazłem w pianinie paczkę papierosów „Sport”, które wyszły z „użycia” 40 lat temu. Trudno mi też ocenić skuteczność tych ludowych sposobów.12814315_1544710905826875_789971091685050004_nPiękno wygrane, czyli siła bydgoskich marzeń Andrzeja Szwalbego

 

Czy istnieją materiały stosowane do produkcji fortepianów XIX-wiecznych, których dziś pozyskać się już nie da? 

Profesor Beniamin Vogel: W zasadzie wszystko można odtworzyć przy zastosowaniu ówczesnych materiałów i technologii. Na świecie jest wielu wytwórców specjalizujących się w produkcji historycznych strun, filcu, itd. Niemniej zdarzają się przypadki trudne do zinterpretowania, nie pozwalające na rozpoznanie zastosowanego materiału, a przede wszystkim technologii. Od lat znana jest receptura lakieru stosowanego na skrzypcach przez Antonio Stradivariego. Ale nie jest znana jego „tajemna” technologia kładzenia owego lakieru (kilkudziesięciu warstw w różnych temperaturach, odstępach czasowych itp.).10155574_1544710872493545_7155286246978603454_nPiękno wygrane, czyli siła bydgoskich marzeń Andrzeja Szwalbego

 

Gdzie polscy stroiciele mogą nabierać doświadczenia w pracy z zabytkowymi obiektami?

Andrzej Włodarczyk: Szkoła w Kaliszu [Technikum Budowy Fortepianów im. Gustawa Arnolda Fibigera w Kaliszu, jedyna szkoła w Polsce, jedna z trzech w Europie, przygotowująca fachowców – AM], której jestem absolwentem, daje ogólne rozeznanie. Jeżeli jednak ktoś chce zajmować się instrumentami dawniejszymi musi szukać pomocy i wiedzy u starych fachowców i jeździć do warsztatów zagranicznych.

Profesor Beniamin Vogel: Niestety, z braku specjalistów czy tego typu pracowni w kraju, na razie nie mamy możliwości zorganizowania nauki choćby tylko strojenia i regulacji historycznych fortepianów na terenie Polski. Należałoby stworzyć możliwość stypendiów dla odbycia stażu w wyspecjalizowanych pracowniach, których nie brakuje w Niemczech, Holandii, Francji czy Anglii dla wykształconych już i nieco doświadczonych fortepianmistrzów. Na początek choćby na pół roku. Z czasem powstanie więcej kolekcji grających historycznych fortepianów (w tym kopii), nie tylko w Instytucie Chopina, ale i w Akademiach Muzycznych. Wiele europejskich uczelni tego typu już od lat prowadzi klasy gry na historycznych instrumentach klawiszowych, używając jednak głównie kopii (tutaj stosowana jest ta sama, co w oryginalnych instrumentach, technika strojenia i regulacji).

Jakie otoczyć historyczne fortepiany właściwą opieką?

Andrzej Doręda: Zarówno ekspozycja jak i magazyny powinny spełniać podobne warunki – temperatura, UV, wilgotność względna. Niezbędny jest profesjonalny strociel, stolarz i konserwator. Fachowcy ci powinni znać dawne technologie, mieć wiedzę z dziedziny materiałoznawstwa w czasach minionych. Magazyn powinien zapewniać ograniczoną choćby dostępność do wszystkich eksponatów. Ekspozycja, tak jak w innych muzeach, jak najwięcej pokazać, zabezpieczając jednocześnie przed zwiedzającymi. Jest to kwestia właściwych ciągów komunikacyjnych, urody wnętrz, itd.13174086_10153762270693386_6778317599882407101_nDSC_9549-Kopiowanie-1024x684Z lewej: Andrzej Gawroński, kierownik Pracowni Pałacowej Zespołu Parkowo-Pałacowego Ostromecko13124703_10153762270858386_7833056948460278251_n  Kolekcja Zabytkowych Fortepianów im. Andrzeja Szwalbego w Ostromecku, fot. Dariusz Gackowskipracownia_wlodarczykKolekcja zabytkowych instrumentów Pracowni Pianin i Fortepianów Andrzeja Włodarczyka, wśród których znajdują się Pleyel z 1842 r., Erard z 1842 r., Broadwood z 1846 oraz 1885 r.

 

Czego na pewno nie robić, na co szczególnie zwracać uwagę?

Andrzej Włodarczyk: Miejsce przechowywania instrumentu powinno zapewnić temperaturę 16-22°C i wilgotność na poziomie 40-50%. Instrument powinien być zabezpieczony przed owadami (mole nie znoszą dźwięku – nigdy nie pojawią się w instrumencie używanym). Dobrze, kiedy jest to miejsce zacienione, a wentylacja umiarkowana.

Andrzej Doręda: Należy obserwować i izolować instrumenty zaatakowane przez owady. Przede wszystkim unikać stwarzania warunków umożliwiających ich rozmnażanie (wilgotność powyżej 60%). Kiedyś często stosowano pracochłonne, lecz niewymagające specjalistycznego sprzętu, wstrzykiwanie terpentyny do otworów zrobionych przez larwy i owady. Niektóre elementy możemy wygrzewać w temperaturze ok. 60°C, wymaga to jednak dużej ostrożności.

Co żeruje w instrumentach?

Profesor Beniamin Vogel: Najczęściej żerują drewnojady, z tym, że one w większości nie cierpią ogrzewania kaloryferami (wysuszającego). Wszelkie uszkodzenia spowodowane działalnością szkodników osłabiają konstrukcję drewnianą, okleinę młotków, zanieczyszczają mechanikę powodując jej mniej sprawne działanie.

Podobno kołatki są w stanie naruszyć stropy i fundamenty budynków mieszkalnych. Co należy zrobić, kiedy taki chrząszcz wprowadzi się do fortepianu?

Maciej Janicki: Podczas prowadzonych w 2012 roku badań obiektów drewnianych zaobserwowano obecność kołatka domowego Anobium punctatum (Deg.) w elementach fortepianu marki Pleyel, ostatniego instrumentu Chopina, i w należącym niegdyś do Ferenca Liszta fortepianie marki Erard. Stwierdzono uszkodzenia w postaci otworów wyjściowych kołatka domowego i świeży proszek (pył drzewny i odchody szkodnika). Obecność larw została potwierdzona akustycznym detektorem larw, a ich przynależność gatunkowa na podstawie kształtu ich ekskrementów. Aby zapobiec jak najszybciej rozwojowi tego szkodnika i uszkodzeniu obiektów muzealnych, podjęliśmy działania konserwatorskie polegające na poddaniu obu fortepianów tak zwanemu azotowaniu. W procesie tym spada stężenie tlenu (do wnętrza szczelnie zamkniętego opakowania instrumentu pomponowany jest azot o zadanej wilgotności do momentu, aż stężenie tlenu wewnątrz opakowania spadnie do 0,1%-0,3%). Po 21 dniach w rezultacie giną wszystkie stadia rozwojowe kołatka domowego (tj. dorosłe szkodniki, ich jaja, larwy i poczwarki).Wykonane na zlecenie Instytutu Muzyki i Tańca w sierpniu 2015 roku. Autor zdjęcia - Waldemar Kielichowski.Pleyel, fortepian skrzydłowy, Paryż 1848, ostatni instrument Chopina, Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, fot. Waldemar Kielichowski © IMIT

 

Słyszałam ostatnio historię zadrapania skrzynią klawesynu i przeniknięcia do krwioobiegu bakterii sprzed kilkuset lat. Jakie środki ostrożności należy podjąć pracując z zabytkowymi fortepianami?

Andrzej Włodarczyk: Staramy się stosować do ogólnych przepisów BHP i własnego rozsądku. Posiadamy apteczkę.11205525_1525892657708700_8411141239317259447_n Jan Jerzy (Georg, Grzegorz) Lindemann, fortepian skrzydłowy, Kalisz 1845-49, fot. Agata Mierzejewska

 

Ile fortepianów historycznych może dziś znajdować się w Polsce?

Profesor Beniamin Vogel: Odpowiedź jest trudna biorąc pod uwagę przesuwanie się granicy historyczności wraz z kolejnymi, nowymi stuleciami. W zbiorach muzealnych jest ich obecnie moim zdaniem około pół tysiąca. Poza muzeami najmniej dwa razy tyle.

Który jest najcenniejszy? Najstarszy?

Profesor Beniamin Vogel: Niewątpliwie najcenniejszym jest fortepian stołowy Ignacego Skurskiego z Sandomierza z 1774 roku.Zrzut ekranu 2017-02-04 o 14.11.31Ignacy Skurski, fortepian stołowy, Sandomierz 1774, Muzeum Diecezjalne w Sandomierzu, fot. Waldemar Kielichowski © IMIT

 

Ostromecko i Opatówek zgromadziły największe kolekcje zabytkowych fortepianów w Polsce, liczące po kilkadziesiąt obiektów. Czy instrumenty te skazane są na rolę muzealnych artefaktów? Jeśli da się je przywrócić do życia koncertowego, czy ich dźwięk faktycznie zaoferuje nowe jakości brzmieniowe?

Andrzej Włodarczyk: Na pewno w każdej z tych kolekcji powinno być czynnych kilka instrumentów. Kolekcja niegrających fortepianów nie ma sensu. Obecnie w naszej pracowni kończmy pracę przy fortepianie Wiszniewskiego z roku 1840 z Gdańska, instrumencie podobnym do tego, jaki znajduje się w Ostromecku – jest świetny!Zrzut ekranu 2017-02-04 o 14.42.45Fragment Kolekcji im. A. Szwalbego w Ostromecku

Zrzut ekranu 2017-02-04 o 14.43.05Fragment Kolekcji Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku

 

Jaki jest stan zachowania wspaniałej Kolekcji Zabytkowych Fortepianów im. Andrzeja Szwalbego w Ostromecku?

Andrzej Doręda: Instrumenty są w stanie takim, jakim je wiek i wielokrotne przeprowadzki uczyniły. W ciągu ostatnich 40 lat przeprowadzek było 8. Niestety nie znam ich stanu w dniu, w którym zawitały do Bydgoszczy. Myślę że w wielu przypadkach był lepszy. Na szczęście w ciągu ostatnich siedmiu lat nastąpiła zdecydowana poprawa ich doli. Żeby długo się nie rozwodzić – kolekcja z wyjątkiem 14 instrumentów została wyprowadzona z magazynu i wyeksponowana. Pierwotnie w pomieszczeniach tymczasowych nazwanych „Cafe Pianola” (rok 2010), a w roku 2012 wróciła do wyremontowanego Pałacu Starego w Ostromecku. Tak jak chciał tego jej twórca Andrzej Szwalbe. Krąg się zamknął. Od maja ubiegłego (2016) roku mamy do czynienia z nową odsłoną kolekcji. Zapewniono jej warunki takie jak zbiorom muzealnym przystoją, by wymienić tylko nowy system alarmowy i moniturujący, okna zabezpieczone folią nie przepuszczającą promieni uv, na nowo przemyślane i wytyczone ciągi komunikacyjne. Prowadzone są jednocześnie prace zmierzające do przywrócenia wybranym instrumentom podstawowych własności użytkowych, oraz do poprawy walorów estetycznych eksponatów. Zbiór wzbogacił się o trzy „nowe” instrumenty, z czego dwa to pianina przedwojennych bydgoskich firm – Sommerfeld i Chamski. Sommerfeld będący darem przedsiębiorcy Andrzeja Dulceta jest pianinem w pełni sprawnym i był już wykorzystany do celów koncertowych. Również na fortepianach takich jak Bechstein, Gebaur i Krall&Seidler można już całkiem sympatycznie sobie pograć. Na tym ostatnim Andrzej Jagodziński nagrał na płytę w jazzowej wersji Preludium e-moll Chopina.

Ile fortepianów z Kolekcji Szwalbego można przywrócić do życia?

Andrzej Doręda: Jak wspomniałem, jestem zwolennikiem ograniczonej użyteczności wyremontowanych instrumentów, do celów koncertowych należy budować repliki. Niemniej jeśli chodzi o Kolekcję byłyby to następujące instrumenty – zarówno fortepiany skrzydłowe, stołowe jak i pianina: Bechstein (1862 nr 577), Carl Julius Gebaur (ok. 1875), Julian Hinz (1870-80), Krall & Seidler (1890 nr 5281), Johann Friedrich Marty (Królewiec ok. 1810-20), Pleyel (1869), Eugen Adalbert Wiszniewski (Bydgoszcz ok. 1850), Manhattan (1860), Carl Christoph Gunther (1835-40), Sommerfeld (1931), Hans Peters & Ca (Lipsk ok. 1910) – pianino dziecięce, Jean Joseph Staub (Nancy ok. 1860), oraz pianola Weber Aeolian Comp. (1925).

Czy stan zachowania instrumentów w kolekcjach prywatnych różni się istotnie od zbiorów państwowych?

Andrzej Doręda: Nie miewam kontaktów ze zbiorami prywatnymi. Spotykam natomiast pojedyncze, będące w rękach prywatnych, zabytkowe fortepiany i pianina. Na ogół są to instrumenty grające – być może poniżej pierwotnej możliwości, są także kompletne. Ostatnio zaczynam spotykać fortepiany gruntownie, profesjonalnie wyremontowane, kosztem niemałych środków. W miniony roku spotkałem dwa takie instrumenty.Zrzut ekranu 2017-02-04 o 15.49.51 Zrzut ekranu 2017-02-04 o 16.52.30 Andrzej Doręda przy odrestaurowanym fortepianie Kerntopfa znajdującym się w zbiorach prywatnych, fot. Agata Mierzejewska

 

Jaką wartość kulturową mają historyczne fortepiany zakładając, że do dnia dzisiejszego przetrwało np. tylko kilka egzemplarzy tej czy innej wytwórni? Jak skutecznie zwiększyć powszechną świadomość w kwestii posiadanych zbiorów?

Andrzej Włodarczyk: To chciałbym wiedzieć! Obecnie działamy szerszym frontem: pracownia, pianistka, koordynator projektów. Może uda się zrobić mały festiwal… Sam posiadam kolekcje historycznych fortepianów i wiem jak trudno namówić instytucje do współdziałania.

Profesor Beniamin Vogel: Historyczne fortepiany, tak jak i inne artefakty z przeszłości, są dla nas świadectwem dziedzictwa kulturowego we wszelkich tego pojęcia aspektach (głównie zabytkowym i pamiątkowym), także, jak to się dzisiaj pompatycznie nazywa – świadectwem „dziedzictwa narodowego”. Pojęcie „historyczności” jest jednak wieloznaczne, bowiem już teraz historyczne są artefakty np. z okresu PRL-u. Jedynym skutecznym środkiem zwiększenia świadomości wartości posiadanych zabytków, czy ich zbiorów, jest odpowiednia edukacja „kulturalna” (wartość materialna historycznych fortepianów nie jest w Polsce zbyt doceniana z powodu braku rynku zbytu takich artefaktów w przeciwieństwie do np. innych dzieł sztuki czy rzemiosła artystycznego). Nie trzeba takich przypomnień instytucjom muzealnym, ale potrzeba ich władzom wszelkiej maści i politykom.WK167201_ak-1024x68314291644_1616663281964970_8443421913249512640_nWystawa „Fortepiany z przeszłością”

***

Zalecenia UNESCO dotyczące ochrony i promowania muzeów i kolekcji, ich różnorodności oraz roli w społeczeństwie (http://nimoz.pl/upload/instytut/zalecenia_UNESCO_w_sprawie__muzeow_PL_-_NIMOZ_(2).pdf):

Muzea jako centra transmisji kulturowej, dialogu międzykulturowego, uczenia się, dyskusji i szkolenia, odgrywają również bardzo istotną rolę w edukacji (formalnej, nieformalnej i kształceniu ustawicznym), integracji społeczeństwa i zrównoważonym rozwoju. Muzea posiadają ogromny potencjał do podniesienia świadomości publicznej o wartości dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego, oraz odpowiedzialności obywatelskiej, co do ich ochrony i transmisji. Ponadto, muzea wspierają również rozwój gospodarczy, zwłaszcza, w sektorach: kulturalnym, kreatywnym i turystycznym. #2

Edukacja stanowi kolejną główną funkcję muzeów. Muzea angażują się w formalną i nieformalną działalność edukacyjną, a także programy kształcenia ustawicznego, poprzez pogłębianie i rozpowszechnianie wiedzy, programy edukacyjne i pedagogiczne, we współpracy z innymi instytucjami, w szczególności szkołami. Programy edukacyjne w muzeach przyczyniają się głównie do poszerzania wiedzy odbiorców dotyczącej ich zbiorów oraz życia obywatelskiego, jak również pomagają w podnoszeniu świadomości społecznej w zakresie ważności ochrony dziedzictwa oraz sprzyjają rozwojowi kreatywności. Oferowana przez nie wiedza może także pomóc w dokładniejszym zrozumieniu powiązanych wydarzeń społecznych. #12


 

Dodaj komentarz