Znacie? To posłuchajcie!


Glosa do wpisu p. Jacka Dehnela na Facebooku z 25 lipca 2016 roku


Zrzut ekranu 2017-04-17 o 23.15.37

[…]

Nie wiem, jak dopisać się do owej dyskusji na Facebooku rozpoczętej zbyt pochopnymi opiniami Pana Jacka Dehnela, który czasy PRLu zna tylko z przedszkola. Dlatego parę zdań tutaj. Trudno nazwać nieżyjącego już od dawna (niestety) Andrzeja Szwalbego kacykiem, bo kiedy wracał z jakiejś delegacji to oddawał resztę z niewydanych pieniędzy. Nie zdobył majątku i miał czyste ręce. Za to wiedział, jak i gdzie naciskać organy partyjne aby zbudować filharmonię i nie tylko filharmonię, dofinansowywać artystów zamawiając u nich obrazy, rzeźby, czy kilimy (nie do domu tylko do Filharmonii), tworzyć kolekcje publicznie dostępnych dzieł sztuki, także kolekcję fortepianów, inicjować konferencje i festiwale muzyczne itd. Oczywiście nie robił tego sam, ale potrafił zdobywać zaufanie i współpracę wielu specjalistów z różnych dziedzin, a także pracowników jego macierzystej instytucji. Pałac w Ostromecku, gdzie wreszcie trafiła po latach kolekcja fortepianów był w jego ówczesnych marzeniach centrum kulturalnym dla Bydgoszczy i takim obecnie jest pod kuratelą Bydgoskiego Centrum Kultury – proszę przyjechać i zobaczyć, ile tam imprez odbywa się w ciągu miesiąca i ilu bydgoszczan i nie tylko bydgoszczan to miejsce nawiedza.

Byłej Pani minister kultury trochę się dziwię, że chyba nie wie o jednym z podstawowych celów istnienia kolekcji muzealnych – zachowania dla potomnych tak pompatycznie teraz nazwanego „dziedzictwa kulturowego”. Przecież owo wspomniane niemieckie muzeum nie pozbywa się z magazynów tej setki fortepianów z odkręconymi nogami itp. Czy Muzeum Narodowe w Warszawie i muzea w innych miastach Polski pozbywają się setek przechowywanych w magazynach mebli, obrazów i innych dzieł sztuki czy rzemiosła artystycznego? Pewnie też niektórzy ich pracownicy marzą o posiadaniu tylko kolekcji fletów, co wcale nie znaczy, że mniejszy z tym kłopot i wymogi konserwatorskie.

Państwu pianistom, a szczególnie muzykologom pod krakowskim pseudonimem zwracam jedynie uwagę, że chyba jak powyżej nie rozumieją różnicy między z instrumentem historycznym i współczesnym (zapewniam, że nie tylko skrzypce, i to nie wszystkie, rosną z wiekiem w cenie, tyle że w Polsce nie ma na razie rozwiniętego rynku antykwarycznego dla innych typów instrumentów). Chyba nie jedynie z czystej kurtuazji i dla zarobku nagrań na zabytkowych fortepianach z serii „The real Chopin” podejmują się czołowe pianistki i pianiści świata. Co więcej, na całym świecie powstają w akademiach muzycznych klasy gry na historycznych fortepianach. Znacie? to posłuchajcie!

Z pozdrowieniami,

Benjamin Vogel


 

One Comment

  1. Joanna Gul

    Dodajmy, że kolekcja zapoczątkowana przez Andrzeja Szwalbego nie była nigdy jego prywatną fanaberią i fascynacją, tylko odpowiedzią na apel ówczesnego Ministerstwa Kultury o ratowanie zabytkowych, zwłaszcza polskich, fortepianów, jako świadectwa minionej kultury i rzemiosła. Dzięki Szwalbemu mamy zachowane te cenne obiekty.

Dodaj komentarz