Ad vocem wpisu Beniamina Vogla „Nowe metody naukowe niektórych muzykologów. Casus klawesynu Fryderyka Wielkiego”


Profesor Beniamin Vogel we wpisie zamieszczonym na blogu „Instrumenty muzyczne” sformułował (między innymi pod moim adresem) zarzuty, z którymi trudno mi się zgodzić. Uważam, że bezzasadnie naruszają one także dobre imię Muzeum Instrumentów Muzycznych, dlatego chciałabym opisać krótko, jak sprawa identyfikacji, a następnie zakupu klawesynu Burkata Shudiego wygląda z perspektywy poznańskiej.

Oferta zakupu klawesynu trafiła do Muzeum Instrumentów Muzycznych w październiku 2011 roku. Już na podstawie załączonych fotografii (1) (ich autorstwo nie zostało określone) oraz opierając się na katalogu Petera Epsteina i Ernsta Scheyera (Führer und Katalog zur Sammlung alter Musikinstrumente, Breslau 1932) zdaliśmy sobie sprawę – pisząca te słowa i Patryk Frankowski – że mamy do czynienia z klawesynem Shudiego nr 496 z roku 1765. Stwierdzenie tego faktu nie było ani żadnym problemem, ani naukowym wyzwaniem. Ze względu na toczące się z właścicielem instrumentu pertraktacje oraz rozmowy (2) w sprawie kupna obowiązywała nas wówczas klauzula poufności, dlatego nie publikowaliśmy informacji na temat odnalezienia klawesynu Shudiego i nie konsultowaliśmy sprawy z innymi badaczami. Nie wiedzieliśmy, że taka sama oferta trafiła także do Zamku Królewskiego w Warszawie i że prof. Vogel został poproszony o wykonanie ekspertyzy klawesynu. Szczęśliwe (dla Poznania, oczywiście) zakończenie, czyli zakup instrumentu Shudiego, nastąpiło w maju 2012 roku, gdy po ekspertyzie dokonanej przez nas i po wielomiesięcznych staraniach dyrekcja Muzeum Narodowego w Poznaniu zdobyła stosowne środki. Klawesyn poddano oczyszczeniu, ocenie konserwatorskiej, a następnie wyeksponowano w muzeum. Równolegle podjęliśmy oczywiste w takiej sytuacji działania promocyjne i informacyjne, m.in. bezzwłocznie zawiadomiliśmy Galpin Society o przywiezieniu instrumentu do Poznania. Poproszono nas wtedy o przygotowanie do najbliższego numeru „Galpin Society Newsletter” informacji o odnalezionym klawesynie. Nasza informacja do Galpin Society miała formę relacji z tego, jak oferta sprzedaży trafiła do muzeum wraz z krótką informacją na temat historii poszukiwań tego instrumentu w przeszłości przez innych badaczy i nie zawierała wówczas żadnych odniesień do profesora Vogla, gdyż o jego udziale w sprawie dowiedzieliśmy się dopiero z artykułu w „Ruchu Muzycznym”, w maju 2012 roku, kiedy Muzeum Narodowe w Poznaniu było już prawnym właścicielem klawesynu Shudiego. Zatem udostępniając opinii publicznej informację o klawesynie Burkata Shudiego opieraliśmy się jedynie na własnych ustaleniach dotyczących tego wyjątkowego instrumentu. We wspomnianym artykule z „Ruchu Muzycznego” profesor Vogel przestrzegał, że najgorsze co się może stać – to sytuacja, gdy klawesyn trafi do Poznania: przedstawił poznańskie Muzeum Instrumentów Muzycznych jako miejsce niegodne przechowywania i eksponowania tego instrumentu (3). Pragnę podkreślić, że nie było możliwe, byśmy w naszych publikacjach dla Galpin Society powołali się na ekspertyzę profesora Vogla, ponieważ jej treści ani wówczas nie znaliśmy ani do dnia dzisiejszego – wbrew temu, co Profesor pisze – ekspertyza ta nie została nam przez nikogo udostępniona i nigdy opublikowana (4). Później zaś, wobec publikacji profesora Vogla w „Ruchu Muzycznym” – m.in. ze względu na jawną niechęć do instytucji, którą reprezentowaliśmy – nie widzieliśmy możliwości i konieczności porozumiewania się z Profesorem w tej sprawie (5).

Podsumowując: chciałabym jednoznacznie stwierdzić, że prowadziliśmy z Patrykiem Frankowskim samodzielne badania nad klawesynem Shudiego, nie przypisując sobie przy tym roli odkrywców (skoro oferta kupna spłynęła do Muzeum). Nie mogliśmy, co raz jeszcze podkreślam, korzystać z ustaleń prof. Vogla, bo ich treści wtedy nie znaliśmy. O udziale Beniamina Vogla w sprawie dowiedzieliśmy się dopiero z artykułu zamieszczonego w „Ruchu Muzycznym” w maju 2012 roku, kiedy Muzeum Narodowe w Poznaniu było już prawnym właścicielem klawesynu Shudiego. W moim przekonaniu nie doszło więc w żaden sposób do naruszenia własności intelektualnej profesora Beniamina Vogla.

Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia otworzą nam na przyszłość możliwości lepszej i bardziej przyjaznej komunikacji.

Alina Mądry


(1) Wraz z ofertą nadesłano 15 fotografii bez określenia autora. Jedna z tych fotografii została umieszczona we wpisie na blogu. Oferta wraz z załączonymi fotografiami dostępna jest w dokumentacji Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu.

(2) Informacje, które ówczesny właściciel przekazywał nam o pozyskaniu przez jego ojca klawesynu Shudiego z pewnością były również udziałem pozostałych oferentów.

(3) Profesor napisał tam: „Bowiem jeśli [klawesyn – A.M.] trafi do Muzeum Instrumentów w Poznaniu, które od lat ma z powodu ciasnoty zatłoczoną nie tylko ekspozycję, ale też magazyny, to zginie i przygaśnie w ciżbie innych eksponatów”; za: Beniamin Vogel, Klawesyn Fryderyka Wielkiego niegodzien miejsca w warszawskim Zamku Królewskim, „Ruch Muzyczny” 2012 nr 10 s. 37.

(4) Zamek Królewski w Warszawie nigdy z nami w tej sprawie się nie kontaktował.

(5) Odnosząc się jeszcze do moich dwóch tekstów o klawesynie Shudiego cytowanych przez profesora Vogla we wpisie, pragnę dopowiedzieć, że pierwszy z nich zawarty w publikacji Unterwegs mit Carl Philipp Emanuel Bach, pod red. Christine Blanken i Wolframa Ensslina na życzenie redaktorów miał być tylko bardzo krótką informacją o instrumencie i miał odnosić go do twórczości Carla Philippa Emanuela Bacha, i zgodnie z założeniami redakcyjnymi pochodzącymi od niemieckiego wydawcy, nie miał zawierać ani przypisów, ani bibliografii na końcu artykułu. W drugim moim tekście, czyli w katalogu wystawy wrocławskiej rzeczywiście nie uwzględniłam artykułu Pana Profesora Vogla z „Ruchu Muzycznego” i nie poinformowałam Czytelników o fakcie, że w roku 2012 przeprowadził On własną ekspertyzę, niezależną od naszych badań nad klawesynem. Artykuł w „Ruchu Muzycznym” nie miał wpływu na efekty moich i Patryka Frankowskiego ustaleń. Mimo to, z dzisiejszej perspektywy widzę, że powinnam artykuł profesora Vogla uwzględnić w przypisie, opatrując go odpowiednim komentarzem.


 

Dodaj komentarz